Martwi jak księzyc

 Szukałam Cię, o  empatii ludzkości. Jednak jedyne co znalazłam to but depczący po mej twarzy. Leżę, skulona, na środku globu i płaczę, próbując oddech złapać, wypluwając ziarenka piasku. Głowa, płaska, ukształtowana tak, by mogła się połączyć, niczym kawałki puzzli, z ziemią po której chodzę. Jednak już nic nie zostało, jedynie zwiędłe kwiaty i ścierwa zwierząt. A pośród tego ja, sama.
Ludzkość zżera ten emocjonalny syfilis, który rozprzestrzenia się z prędkością światła. Dotyka powoli innych, pochłania, otula swoimi lepkimi maskami. 


Dlaczego?
Dlaczego nie radujesz się życiem?!
Nie cieszy cię, że możesz powiedzieć: to jestem ja, to jest moja ręka, moja noga, istnieję, naprawdę istnieję, żyję?!

Jestem ja, jesteś ty. Ale co z tego, skoro już ciię nie ma tak naprawdę? Skoro nie ma już błysku zrozumienia w twoich oczach? Jesteś jak trup. Wyborny trup za życia, pośród ścięgien i kości. 
Kielich pusty. 

A ze mnie wylewają się emocje, oczami, ustami, pustymi ranami. Razem możemy stworzyć jedność. Ale nie chcę Ciebie, takiego lekkiego o 21 gramów. 

Próbuję zrozumieć. 

Wiecie, dlaczego jesteśmy martwi? Jesteśmy martw bo nie mamy w sobie w ogóle człowieczeństwa. Jesteśmy pustymi skorupami księżyca. Zimni i niedostępni niczym gwiazdy z oddali błyszczące na nocnym niebie.
A ja leżę, przykuta emocjonalnymi więzami do ziemi i wpatruję się w nie ze łzami w oczach. 

Nie ma mnie. Nie ma. Nie ma. Nie ma. Nie chcę, by mnie było. 
Już nie.

Komentarze

  1. To okropne czuć, że nas nie ma, że nie chcemy byc. Mam tak zwykle nocą, gdy wszystkie światłą dnia zasną. Nocą wstają potwory. Dusząc za krtań. Duszą w ścianę, zabierając wdech. NIe czuję nic. Tak mało mnie, we mnie. Czy my to my, czy oni to my, a my to oni. Zagubieni w monotonii. Historia krąg zatacza. Pętla czasu bezlitośnie pędzi na oślep. Chcę prawdy, choć boli. A ból przynosi ukojenie. Przynosi sztukę, dla łąknących słów w pogbrzebie świata.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty